poniedziałek, 21 marca 2016

W krzywym zwierciadle #1 - "Trzej muszkieterowie"



Dziwnym zrządzeniem losu tak się złożyło, że na celownik wziąłem blogi włosomaniaczek. Temat jest mi zasadniczo obojętny. O włosach wiem tylko tyle, że są, że rosną w dół (chociaż jak się ma krótkie to rosną do góry*), że używa się szamponu i robi się to najczęściej podczas kąpieli. Natomiast nie jestem w stanie pojąć kilku elementów zawartych w blogach włosomaniaczek:

1/ Co ma wspólnego dinozaur z włosami?

Przeglądając post za postem włosowariatek zauważyłem, że ich zdjęcia są związane ze wszystkim innym, ale nie z włosami. I tak u jednej z Pań widziałem dinozaura na tle kosmetyku, widziałem świeczki, a u jeszcze innej czytałem o meblach w poście zatytuowanym "Niedziela dla włosów". Zwyczajnie nie potrafię pojąć zasady robienia tego typu zdjęć. Bo jeżeli chwalę się np. nowym samochodem to nie wrzucam zdjęcia na którym jest np. garnek z ziemniakami trzymany przez Kubusia Puchatka.

2/ "Jestę bloggerką więc piszem ile wlezie"

Wchodząc na blog zakładam, że zdobędę jakąś wiedzę. Nieważne już czy pożyteczną, czy nie. Może być nawet szczątkowa jej ilość. Tylko jak do cholery mam się czegoś dowiedzieć, jeżeli post zawiera trzy (3, III) zdania, z czego jedno zdanie to powitanie typu "hej, buzi, siemaszka**", a trzecie zdanie to jakieś przesłodzone pożegnanie?
Czyli składając to wszystko razem, dostaję JEDNO zdanie, z którego mam wyciągnąć jakieś info. Jedno zdanie, na przeczytanie którego tracę co najmniej 5 minut. Dlaczego? Bo zastanawiam się, jak można tak napluć mi w twarz? Pal licho mnie, ja się tylko czepiam. Jak można tak napluć w twarz SWOIM czytelnikom, obserwatorom, którzy poświęcają jakąś część swojego czasu na odwiedzanie tego jednego i konkretnego bloga. Pomijając stracone minuty na refleksji musimy dodać kolejne minuty na podziwianie kosmicznych zdjęć, najlepiej z dinozaurem. Zajmie to kolejne minuty. Co można w tym czasie zrobić? Z setek pomysłów wybiorę jeden - można przygotować np. spaghetti carbonara.

3/ "Przybyłem, zobaczyłem i komentarz zostawiłem"

Ostatnia rzecz - komentarze. Ja rozumiem, że kobiety trzymają się razem, włosomaniaczka i włosowariatka niczym Kane & Lynch maszerują dziarsko przez internetową puszczę. Każdy chce jakoś zaistnieć i się pokazać - i to jest ok. Ale tu się znowu pojawia temat "czasu". Poświęcasz dziesięć minut na przeczytanie trzech zdań, pooglądaniu dinozaurów i świeczek, oraz kolejne pięć minut na myśleniu o treści komentarza. No bo jak skomentować jedno zdanie? Można w taki sposób:

"O jakie ładne zdjęcia, mnie też się podobają Twoje włosy/te produkty/ujeżdżanie dinozaurów, BUUZI :* <3"

Albo w taki sposób:

"Widziałam ten produkt w sklepie "Stonka" czy "Biedronka", ale nie kupiłam go bo nie..."


Efektem tego jest zmuszanie się do odpowiedzi. No bo jak to!? Nie odpisze włosomaniaczka włosowariatce? Siedzą, myślą, obiad stygnie, a po niezliczonych minutach dochodzą do wniosku, że jedyna sensowna odpowiedź to "fajnie". Gratuluję. Zmarnowałaś czas.


* ironia
** lol


Zachęcam do refleksji.
RH

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz